Tak wiem, jutro też jest dzień, przejdzie mi zatrucie i pewnie ruszę mój gruby tyłek i wezmę się za ćwiczenie, tyle że są one na razie bez ładu i składu, bez żadnego planu.
Czytam, uczę się, już wiem co to jest Insatity, dziś znalazłam Fitness Blender'a, XHIT Daily, Fitappy, poznałam się z Zuzką i jej Z* przestają być czarną magią, Focus T25 (25minut?), Amanda Russell, Tone It Up.
Popełniam tez inny błąd, od zawsze wydawało mi się, żeby schudnąć i wyrzeźbić sylwetkę należy mało jeść i ćwiczyć godzinami, nie podejmuję wysiłku nawet jak mam godzinę – no bo co ja przez tę godzinę mogę zrobić??? Mogę. Dużo! Ale wciąż trudno mi w to uwierzyć….
Co muszę zmienić:
1.
Nie użalać się (zwyczajne kopnąć w tyłek)
2.
Pić więcej wody – litr który piję to stanowczo za mało
3.
Myśleć pozytywnie – jakie to banalne…
4.
Nie porównywać się z innymi, przecież każdy kiedyś
zaczynał! Chyba że ktoś urodził się z kaloryferem na brzuchu, to proszę mi się tu
pochwalić :)
Muszę polubić siebie, uwierzyć w swoje możliwości, bez tego nic mi się nie uda.
A teraz idę, pomaszeruję na bieżni, chociaż troszkę.
Źródło zdjęcia Tone It Up
