jeszcze 1 październik, tyle że po północy ;)
Wróciliśmy z urlopu. W końcu. Wszędzie dobrze ale w domku najlepiej :)
Opaliłam się, dobrze jadłam. Chociaż jestem śpiochem, będąc na Wyspach Kanaryjskich wstawałam przed wschodem słońca, żeby zrobić zdjęcia, pobiegać po plaży i po małym, kanaryjskim miasteczku.
Odpoczywałam, czytałam, pisałam, spałam.
Waga na dzień dzisiejszy 57,2kg (55,2kg), czyli dwa kilogramy na plusie.
To naprawdę niewiele jak na moje tendencje do tycia, na ilości zjedzonych pyszności i to, że akurat mam okres w tym tygodniu.
Musze powrócić do regularnych ćwiczeń - najtrudniej zacząć, ale bardzo mi tego brakuje.
Trening dzisiaj:
niestety żaden
Kilka moich zdjęć z wyspy




