Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bieżnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bieżnia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 sierpnia 2013

Your body can do ANYTHING! It's your brain you have to convince!




Dzień jedenasty.

Jak szaleć to szaleć! Oprócz moich ulubionych 13 km na bieżni zaczęłam dziś 30 day squats challenge i od razu 30 day shred Jillian Michaels!
No bo dlaczego nie? Czy to ma sens? Jillian trzymaj za mnie kciuki!

Przysiady starałam się robić bardzo powoli i dokładnie, najbardziej czułam uda, ale to chyba dobrze?
Przy "shredzie" niestety już byłam zmęczona, prawie od razu zaczął się od pompek, których nie umiem, nawet damskich - tak słabe mam ręce - ale starałam się jakkolwiek i cokolwiek :)
Ćwiczenia nie wydają mi się jednak szczególnie trudne, jak dla mnie plusem jest też to, że trening jest krótki - wiem, że jest dość stary, ale na rozruszanie mojej kiepskiej kondycji chyba wystarczy.
Jutro tylko muszę zmienić porę ćwiczeń, przysiady i Jillian zrobić rano, bo po południu wybieram się na rolki.

Kupiłam też książkę Jillian, "Bez ograniczeń. Twoje życie może być wyjątkowe". Całe przesłanie tego poradnika to "wyobraź to sobie, uwierz, osiągnij cel". Potrzebuję motywacji, zmiany w życiu, bodźców - każdy sposób jest dobry - książka, film, historia osoby, której się udało.



Trening:
bieżnia 13km
30 day squats challenge - dzień 1 ZALICZONY
30 day shred Jillian Michaels - dzień 1 ZALICZONY

środa, 31 lipca 2013

Panache Sport "lubię to"

Dzień dziesiąty.

Myślałam, że uda mi się dodawać posty codziennie, niestety czasami nie da się wszystkiego zaplanować. Tak było wczoraj i dzisiaj. Zapomniałam się też zmierzyć a po śniadaniu już nie miałam czasu.
Od wczoraj jeździmy z moim mężem i szukamy krzeseł do jadalni. Jak już mi coś wpadło w oko to było powyżej naszych możliwości finansowych.

Co do ćwiczeń i odchudzania, waga 60,8kg - czyli tylko odrobię mniej niż na początku, pewnie gdybym się nie obijała i użalała nad sobą, byłoby lepiej.

Aktywność dzisiaj, 13km na bieżni. Cały dzień byłam zmęczona bo znów się nie wyspałam i jak wróciliśmy z zakupów byłam zła, słaba i zmęczona, jednak jak automat przebrałam się w  sportowy strój i weszłam na bieżnię. Brawo, Julka.

Natura obdarzyła mnie dość dużym biustem - a pewnie niejedna z was ma z tym problem - biegam więc w sportowym staniku Panache Sport. Jak kupowałam swój były tylko czarne ale teraz są nawet różowe, w dodatku kupując go wspiera się szczytny cel - 10% zysku ze sprzedaży Panache Sport Pink wspiera fundację Rak'n'roll.
Ten stanik ma bardzo fajne ramionka, które można spiąć na plecach i schować pod bokserką. Ma formowane miseczki i w moim przypadku genialnie radzi sobie z grawitacją.
Piszę o tym, bo możecie wygrać bon na ten biustonosz w wspólnej akcji Joy i Panache, szczegóły tu.